Historia aparatów słuchowych



Rozwój technologiczny w naszych czasach jest na prawdę imponujący. Szczególnie dobrze to widać w aparatach słuchowych. W mikroskopijnym urządzeniu, które nie raz mieści się wewnątrz kanału słuchowego dostajemy niesamowicie rozbudowane urządzenie elektroniczne, które stopniem skomplikowania przewyższa znacznie pierwsze telefony komórkowe. Ale nie było tak od zawsze.
Pierwszy znany aparat słuchowy, zwany wtedy po prostu "trąbką do uszu", został opisany przez belgijskiego naukowca Jeana Leurechona w książce Récréations-Mathématiques. Zasadniczo był to poradnik DIY, czyli instrukcja jak rzeczoną trąbkę można zrobić samodzielnie. Nie było w tym czasie jeszcze producentów, mowa o 1564 roku.

 Pewnie zainteresuje Was też ciekawostka, że niedosłyszący Thomas Edison był bardzo rozżalony faktem, że nie jest w stanie skorzystać z rewolucyjnego wynalazku Aleksanda Grahama Bella, jakim był telefon. Walka o lepszy dźwięk doprowadziło do wynalezienia przez niego w 1978 roku mikrofonu węglowego, którego niesamowitą zaletą był fakt aktywnego wzmacniania sygnału elektrycznego, co umożliwiło później powstanie pierwszych aparatów słuchowych.

Zaskoczy Was ile ważył pierwszy aparat słuchowy. Było to niemal dokładnie 100 kg! Aparat ten powstał w 1920 roku i był oparty o najnowszą technologię, jaką w tym czasie były lampy próżniowe. Oczywiście z aparatem takim nie sposób było chodzić po ulicy. Był nie tylko ciężki ale wymagał podłączenia do kontaktu. Dzisiaj możemy się z tego śmiać, ale w tamtym czasie dla wielu niedosłyszących osób był to jedyny sposób na to aby móc porozumieć się ze swoją rodziną. Aparat taki stawiało się obok fotela i korzystało z podłączonego głośnika (nie było jeszcze słuchawek).


Na powstanie pierwszego przenośnego aparatu słuchowego trzeba było poczekać aż do 1938 roku. Wyprodukowała go firma Aurex Coporation.  Poza słuchawka trzeba było nosić ze sobą wzmacniacz z mikrofonem przypiętym do ubrania... oraz baterie przyczepione do nogi.


W latach 50 aparaty słuchowe zostały zminiaturyzowane na tyle, aby zmieściły się w kieszeni męskiej koszuli. W tym czasie urządzenia nadal były wyposażone w grzejące się lampy i baterie, które się bardzo szybko rozładowywały. Pojawienie się tranzystorów pozwoliło na zmniejszenie urządzeń do rozmiarów mieszczących się za uchem i znacząco wydłużyło pracę na bateriach.

Końcówka lat 80 to kolejna rewolucja, jaką były aparaty cyfrowe potrafiące już nie tylko wzmacniać ale także przetwarzać odbierany dźwięk. Pozwoliło to w pierwsze kolejności ograniczyć duża niedogodność aparatów, jaką było wzmocnienia tzw. "szumów tła". 

Historia ta jeszcze nadal się pisze na naszych oczach. W kolejnym artykule opiszę jaka czeka nas przyszłość aparatów słuchowych.

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.